Maryja
Taki tytuł nadał Kościół św. niedawno zmarłej św. Teresie od Dzieciątka Jezus. I rzeczywiście, nie jest to tylko tytuł, lecz w podróży z Japonii do Indii i powrotem naocznie przekonywuję się, że nie ma miejscowości, gdzie by szczególniej nie była czczona, nie ma kościoła, gdzie by nie można się było dopatrzyć, a raczej nie rzucał się od razu w oczy wizerunek tej Małej Świętej albo w obrazie, albo w figurze, albo bardzo często w osobnym Jej poświęconym ołtarzu, Nie brak też nowych okazałych świątyń, wzniesionych pod Jej wezwaniem i powiedzmy otwarcie - za Jej staraniem, bo spuszczając rzeczywiście z nieba, jak to obiecała, iście rzęsisty deszcz róż różnorakich łask, pobudza do ofiarności na budowę owych świątyń.
Czyż mam i swoje z Nią "konszachty" opowiedzieć? - Otóż jeszcze przed Jej beatyfikacją i kanonizacją, czytając Jej życiorys, powiedziałem Jej: "Ja wezmę w każdej Mszy świętej Memento (wspomnienie w modlitwie) o Twą beatyfikację i kanonizację, a Ty będziesz się starać o moją misję".
Przygotowując pierwszą wyprawę misyjną na Daleki Wschód, gdy już została Ona i beatyfikowana i kanonizowana, wstąpiłem do Lisieux i zgłosiłem się do furty klasztoru, gdzie ona się uświęciła, a Jej 3 siostry jeszcze przebywają [3], i prosiłem, by powiedziano siostrze św. Tereni, żeby swej świętej siostrze doniosła, że mam do Niej pretensje, bo zawarty był układ i teraz Ona już kanonizowana, a moja misja gdzie?... I wkrótce znalazłem się w Japonii.
A i teraz w Indiach, gdzie miałem za zadanie rozejrzeć się za nowym Niepokalanowem, trudności tak się spiętrzyły [a], że utraciłem wszelką nadzieję pomyślnego załatwienia sprawy. Stojąc tak raz przed umieszczoną na półce figurką św. Teresy [b], u której stóp leżało mnóstwo dużych kwiatów podobnych do róż, modliłem się z pewnym "żalem" i zakończyłem: "zobaczymy, czy pamiętasz". W tej chwili jeden z kwiatów upadł na stojący pod figurką stół. Zrobiło to na mnie dziwne wrażenie, ale pomyślałem sobie: "zobaczymy, czy to co znaczy". Od tej chwili nadspodziewanie wszystkie trudności, bez żadnych zabiegów z mej strony, całkowicie zniknęły i sprawa została rozwiązana nad wszelkie oczekiwania, gdyż otrzymuję tam Niepokalanów zaraz do użytku i teren na rozbudowę, i kaplicę sporą, i budynek wystarczający zupełnie na rozpoczęcie wydawania "Rycerza" po indyjsku (malajsku) [c].
Skądże Jej taka "kompetencja" w sprawach misyjnych? Czy może za życia w wielu krajach pogańskich misjonarzowała? Czy krew przelała męczeńską? Nic z tego wszystkiego. Nie przekroczyła nawet nigdy progu swego klasztoru we Francji w Lisieux. Ani cudów żadnych za życia nie zdziałała, ale w zwyczajnym codziennym szarym życiu tak bardzo się uświęciła. Nie chodzi bowiem o to, co czynimy, ale jak [4] to wykonujemy, z jaką intencją i miłością.
A jaka była Jej intencja? Sprawiać przyjemność Panu Jezusowi, Dzieciątku Jezus. Oto czysta miłość. Codzienne krzyżyki znosić z miłością, pracować z miłością, żyć miłością, być małym dziecięciem, które pieszczotami miłości ujmuje serce ojca i matki.
Takim misjonarzem może być i powinien [być] każdy.
A jak tego dopiąć?
Św. Teresa nazywa siebie "Kwiatkiem Niepokalanej" i wyznaje, że Niepokalana ją wychowała. Bądźmy i my [...] [5], a Ona nas nauczy ufności bez granic w miłości miłosiernej Boga, której Ona jest uosobieniem.
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
Przypisy
[1] Do Nagasaki z podróży do Indii św. Maksymilian wrócił 25 VII 1932.
[2] Do "Rycerza" polskiego, japońskiego, włoskiego? - przyp. aut.
[3] Zob. Pisma, II, 198, przyp. 1.
[4] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[5] Zdanie nie dokończone, lecz pozostawione do uznania redakcji RN. Później uwaga Autora: W "Rycerzu" polskim fotografię św. Teresy zamieścić. Niepokalanów.



